Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
Ochotnicza Straż Pożarna w Moszczenicy Advertisement
OSP Moszczenica - jesteśmy w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym!
Strona główna arrow Św. Florian
18.11.2018.
 
 
Menu główne
Strona główna
Zarząd OSP
Komunikaty Zarządu
Statut
Historia
Sztandar
Samochody
Ukochali mundur
Rejestr odznaczonych
Szkolenia
Galeria
Galeria
Filmy
Prasa
MDP
Napisz do nas
Księga Gości
Redakcja
Kontakt
- - - - - - - - - -
Archiwum artykułów
Członkowie
Czynni
Honorowi
MDP
Najczęściej czytane:
Usługi:
Nasze zdjęcia:
Pokaz slajdów
Poleć nas!






Nasze ankiety:
Jak oceniasz działalność OSP Moszczenica?
 
Czy znasz przepisy ochrony przeciwpożarowej?
 
Gościmy
Statystyka
Odwiedzających: 366809
UWAGA!
Św. Florian Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 0
Redaktor: Administrator   
26.05.2009.

Zywot św. Floriana


 Wg. "Żywotów Świętych" św. Florian żył w końcu III wieku w prowincji Ufer Noricum [Górna Austria] za panowania cesarzy Dioklecjana (245 - 316) i Maksymiliana (235 - 238).
Urodził się około 190 roku w Dolnej Austrii. W młodości poświęcił się służbie wojskowej i doszedł do stopnia dowódcy oddziału. W tym czasie bardzo dręczono i prześladowano chrześcijan.
Szczególnym okrucieństwem wykazywał się namiestnik norycki Akvilinus, który w ogrodzie Laureakum uwięził 40 chrześcijan. Im to z pomocą pospieszył św. Florian. Postanowił dodać otuchy chrześcijanom i udowodnić, że za tę wiarę należy poświęcić wszystko, nawet własne życie.
Wówczas nie do pomyślenia było, aby dowódca oddziału, wysoko ceniony żołnierz mógł być wyznawcą religii chrześcijańskiej i stawiać opór rozkazom cesarskim.
Początkowo Akvilinus starał się odwieźć Floriana od wyznawania chrześcijaństwa i zmusić go do złożenia ofiary bogom pogańskim. Kiedy Florian odmówił został skatowany do nieprzytomności, a kiedy i to nie pomogło kazano go biczować, a potem ostrymi, zakrzywionymi żelaznymi kolcami szarpano jego ciało. Florian znosił te katusze mężnie, pozostał wierny swojej wierze, cały czas modląc się.
Następnie przywiązano mu młyński kamień do szyi i zrzucono z mostu do rzeki Enns - stało się to 4 maja 230 roku. I oto kat, który strącił Floriana do rzeki nagle oślepł, a wzburzona rzeka umieściła zwłoki męczennika na wystającym kamieniu nadbrzeżnym, gdzie osłaniał go skrzydłami rozpiętymi w kształcie krzyża olbrzymi orzeł.

 


Sprowadzenie relikwii do Polski


Gdy na tronie krakowskim zasiadł książę Kazimierz II Sprawiedliwy, wysłał wkrótce (w 1184 roku) do Rzymu biskupa krakowskiego Gedeona w celu sprowadzenia do Krakowa relikwii świętego, który stanie się patronem miasta. Gedeon uzyskał zezwolenie papieża Lucjusza III na zejście do rzymskich katakumb i wybranie szczątek tego świętego, którego sam wybierze. Biskup krakowski miał zapytać żartem, który z pochowanych tam mężów chciałby udać się wraz z nim do Polski. Wówczas usłyszał ponoć głos wydobywający się z grobu św. Floriana, co przesądziło o wyborze relikwi.
Inna legenda głosi, iż woły, które wiozły szczątki św. Floriana przyklękły tuż przed murami Krakowa, na Kleparzu i nie chciały iść dalej. Zadecydowano, iż w tym miejscu szczątki świętego zostaną złożone. Wybudowano tam kościół (ustanowiony kolegiatą).
10 marca 1185 roku przeniesiono większość relikwii św. Floriana na Wawel, gdzie konsekrowano ołtarz na jego cześć. W kościele na Kleparzu pozostawiono jedynie ramię świętego patrona miasta.


Rozwój kultu św. Floriana


Pod koniec XII i w XIII wieku kult świętego rozszerzył się na całą diecezję krakowską, później poznańską, a święto 4 maja stało się obowiązującym. Św. Florian stał się patronem całego Królestwa Polskiego.
Do rozwoju kultu św. Floriana jako patrona od ognia przyczynił się pożar Krakowa w 1528 roku, który strawił większą część miasta a w szczególności Kleparz. Ocalał tam jedynie kościół pod jego wezwaniem, co odczytano jako "znak szczególnej opieki jego Patrona". Od tego momentu zaczęto czcić Floriana jako Patrona od pożaru a strażacy jako swojego opiekuna.

 
 
Top! Top!